O programie

Polskie złote rączki to zabawna seria dokumentalna, której bohaterami są ludzie od drobnych napraw, remontów, a nawet przeprowadzek. Naprawią kran, pomalują, ścianę, położą płytki, a jak trzeba, to wyniosą szafę i skoszą trawnik. Może nie są fachowcami, ale znają się na wszystkim. Walczą o każde zlecenie. Pracują z uśmiechem na ustach, mają dystans do siebie i poczucie humoru. No chyba, że się pokłócą…

Złote rączki to ludzie z charakterem, których różni dosłownie wszystko. Andrzej i Adrian to Ślązacy z Rybnika. Nie tylko „dużo godojom, ale i ciężko charatajom” – zawsze z uśmiechem. Andrzej ciągle wywołuje konsternację u klientów, a to za sprawą swojego nazwiska – Duda. Andrzej Duda?!? Ale jak to? Tomek i Amanda są jak mistrz Zen i bogini dobrej organizacji. Ona wszystko kontroluje, on lubi drzemki w pracy. Są jak ogień i woda, a znają się jak łyse konie. Paweł i Dawid pochodzą z Krakowa. Pierwszy to zaprawiony w bojach specjalista, drugi dopiero uczy się nowego fachu. Nie lubi się męczyć, dlatego wystarczy drobiazg, by zrobił prawdziwą dramę. Złotymi rączkami są jeszcze: Bartek i Czarek – dwóch przystojniaków z Warszawy, małżeństwo spawaczy z Lipinek oraz sympatyczni białostoczanie, którzy swoją gwarą podbiją każde serce. Wszystkich łączny jedno: dla polskich złotych rączek nie ma rzeczy niemożliwych!

Złote rączki

Artur i Piotr

Rodowici gdańszczanie, pogromcy usterek w Trójmieście. Agenci do zadań specjalnych, którzy realizują zlecenia w mieszkaniach, instytucjach, kościołach, a nawet we wczesnośredniowiecznych osadach i warsztatach zwariowanych wynalazców. Artur to były restaurator i mistrz kuchni, który jednego popołudnia potrafi przykręcić szafkę, wymienić umywalkę, skleić drzwi, a na koniec upiec pyszny schab ze śliwką. Choć lubią go klientki, szczególnie singielki, u Artura zawsze wygrywa profesjonalizm! No, prawie zawsze… Piotrek z kolei mówi o sobie magister kafelek, bo kafelki ma już w DNA. Fugi na podłogach kątem oka sprawdza nawet w sklepie. Chłopaki pracują razem dopiero od roku, ale z rzetelności są znani co najmniej tak dobrze, jak James Bond z martini. W ich słowniku nie ma zwrotu „nie da się”.

Bartek i Czarek

O Bartku i Czarku można mówić godzinami. Są kumplami, mieszkają w okolicach Warszawy, a oprócz tego, że z powodzeniem zajmują się przeróżnymi zleceniami – od wykończeniówki po drobne naprawy – mają mnóstwo pasji. Rolki, deskorolka, longboard, kite, a nawet salsa i bachata. Obok tych dwóch facetów nie można przejść obojętnie: dobrze zbudowani, wytatuowani, hollywoodzkie uśmiechy. Słowem: przystojniaki. Zauroczone klientki zdecydowanie to zauważają, jednak panowie nie załatwiają spraw na piękne oczy. Pracują z dużym zaangażowaniem i dbają o każdy detal.

Andrzej i Adrian

Ślązacy pełną gębą. Mieszkańcy Rybnika. Obaj mówią po śląsku i mają twarde charaktery. Prawdziwi fachowcy. Potrafią zrobić absolutnie wszystko! Podczas pracy cały czas się śmieją, bo Andrzej to prawdziwy żartowniś. Z kolei Adrian, jak już coś powie, to mury pękają (ze śmiechu?). Andrzej ciągle wywołuje konsternację u klientów, a to za sprawą swojego nazwiska – Duda. Andrzej Duda?!? Ale jak to? Panowie pracują nawet po 12 godzin dziennie, nie jedzą śniadań, obiad też niekoniecznie. Dla nich liczy się tylko to, żeby jak najwięcej zrobić i… zarobić. Ich domem i biurem jest biały dostawczak, w którym zawsze panuje idealny porządek. Wolny czas też spędzają razem, bo zostali dobrymi kumplami.

Paweł i Dawid

Drugiej takiej pary złotych rączek nie ma w całej Polsce. Dawid na co dzień jest wizażystą. To jego absolutna pasja, zresztą sam nie wychodzi z domu bez pełnego make-upu. Złotą rączką nie jest nawet miesiąc, po prostu chciał sobie dorobić, a jego przyjaciółka Patrycja zaproponowała, by Dawid popracował z jej chłopakiem – Pawłem – z wykształcenia elektrykiem, który ogarnia drobne zlecenia. Paweł uczy Dawida, który jest raczej niepokornym uczniem, dlatego Pawłowi często puszczają nerwy. Zresztą Dawid też do niewiniątek nie należy: wystarczy drobiazg, by zrobił prawdziwą dramę. Jest kilka rzeczy, których Dawid nie lubi. Należą do nich pot, brud, deszcz, zmęczenie, prąd i prowadzenie auta. Ale to nie tak, że jest wiecznym malkontentem. Dawid często się śmieje i kocha żartować. W sumie nieźle się z Pawłem dobrali, dlatego często pracują dłużej niż powinni.

Amanda i Tomek

Córka i Ojciec. Ogień i woda. Różni ich wiele, a jeszcze więcej łączy. Tomek jest złotą rączką od dawna, a Amanda pomaga mu dopiero od kilku lat. Zajmują się wszystkim: elektryka, kanalizacja, małe i większe naprawy. Prowadzą też sklep z różnościami potrzebnymi do wszelakich napraw. Chyba nie ma w Dąbrowie Górniczej osoby, która by ich nie znała. Nie tylko dlatego, że naprawiają usterki w domach mieszkańców swojego urokliwego miasta. Oboje są uzdolnieni muzycznie. Amanda kocha śpiewać, a Tomek gra na perkusji. Kiedyś mieli nawet rodzinny zespół. Tomek ćwiczy tai chi z mieczem i jest mistrzem zen, którego uczył się od buddyjskich mnichów. Jego spokojne podejście do życia czasami doprowadza Amandę do szału. Ona kocha, kiedy wszystko jest na czas i idzie zgodnie z planem, on lubi się grzebać, gawędzić, jest zapominalski, zdarzają mu się nawet drzemki w pracy. Idealna z nich para.

Krzysztof i Marek

Tych dwóch facetów poznacie z zamkniętymi oczami. Bynajmniej nie dlatego, że jeden to prezes, a drugi dyrektor. Krzysztof i Marek to dumni przedstawiciele ziemi białostockiej. Wystarczy ich posłuchać. Zamiast „porozmawiać” idą „pochoworyć”, na deszczu „zmokszą”, a do sklepu nie wyjdą bez „lekramufki”. Jeden bez drugiego żyć nie może. Razem pracują już prawie ćwierć wieku. Reperują, montują, naprawiają i wymieniają wszystko, co tylko ludzka kreatywność stworzy. Konikiem Krzysztofa, jest przetykanie toalet. Najbardziej lubi te u gwiazd disco-polo… Krzysztof lubi swoją pracę, ale nie ma smykałki do interesów. Swoim gadulstwem przedłuża każde zlecenie, a później obniża cenę o połowę… Krzysztof i Marek kłócą się tak, że mogliby zrobić karierę w kabarecie, ale ich klient zawsze jest zadowolony. Mimo, że Panowie są rozchwytywani, potrafią w pracy wyluzować. Jako ambasadorzy nieznośnej lekkości bytu lubią sobie uciąć drzemkę na łące przy „wzgórku” albo wyskoczyć do lasu na „hrzyby”.

Patrycja i Paweł 

Małżeństwo spawaczy-metaloplastyków. Para taka, że aż iskry lecą! A do tego rodzice, przyjaciele i współpracownicy. Ona to wulkan energii, który przemierza warsztat w masce spawalniczej wysadzanej cyrkoniami. On to ostoja spokoju i rozwagi. Chaos i kontrola. Spontaniczność i planowanie. Patrycja i Paweł często się spierają, ale zawsze wygrywa miłość i profesjonalizm. W końcu udany projekt to podstawa! Swój warsztat prowadzą w malowniczym Beskidzie Niskim. To tam z pasją uprawiają metali spawanie, cięcie, gięcie. Ich wspólna zawodowa przygoda rozpoczęła się tak, że Patrycja nie chciała być kurą domową, a Paweł akurat potrzebował pomocnika. Na początku wszystko było dla Patrycji trudne, teraz nie mają sobie równych w okolicy. Zdobione bramy, kwietniki, huśtawki, konstrukcje i sztukaterie to dla nich bułka z masłem.

Ola i Wiesiek

Ola to ambitna, skupiona na celu piękna trzydziestolatka. Jest pewna swoich umiejętności, lubi być szefem. W życiu wykonywała już wiele prac, które ją ukształtowały. Mając 22 lata wyjechała nawet do Londynu, gdzie przez osiem lat szybko wspięła się na szczyt kariery. Ola jest również bardzo uczuciowa i rodzinna. Dlatego tęsknota za domem sprowadziła ją z powrotem do Polski. Nie żałuje tej decyzji, bo od tego czasu oprócz dobrze zapowiadającej się kariery biznesowej, zaczęła się jej wielka pasja, czyli miłość do majsterkowania. A zaszczepiła w niej ją mama, która na emeryturze zapisała się na kurs majsterkowania. Dzięki niej, Ola oswoiła najstraszniejsze narzędzia, czyli wiertarkę i wkrętarkę! Od tego czasu narzędzia stolarskie nie mają dla niej tajemnic a najbardziej skomplikowane zadanie nie budzi już jej lęku. Jest samoukiem. I pedantką. To połączenie sprawia, że Ola wyjdzie obronną ręką z każdego wyzwania. Wiesiek jest absolutnym pasjonatem budowlanym. Nic co związane z budową nie jest mu obce. Remontował domy i budynki na terenie całej Polski. Wszystko robi sam – wykończenia, cyklinowanie czy gipsowanie. Wiele nauczył go ojciec, bo gdy on majsterkował praktycznie nie było narzędzi i wszystko musieli robić ręcznie. To nauczyło Wieśka solidności, cierpliwości i zaangażowania. Jego kariera złotej rączki rozwija się bardzo szybko, wiele osób docenia talent Wieśka. Natomiast on bardzo szybko potrafi wyczuć swoich klientów. Po krótkiej rozmowie wie z jakim człowiekiem ma do czynienia. Pozawala mu to uniknąć ewentualnych klientów- lawirantów. Prywatnie szczęśliwy mąż, kocha wędkowanie i swoją działkę nad Narwią.